Umów wizytęprzez Internet!


Wybierz dogodny termin w poniższym kalendarzu i potwierdź rezerwację.

Wczytywanie kalendarza...

Powrót do kalendarza
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
Rezerwacja wizyty Kraków
01 stycznia 0000 godzina 00:00
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr Karolina Kozela-Paszek
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr Magdalena Węgrzyn
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: Łukasz Kowalski
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr inż. Anna Skowrońska (Furgał)
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr inż. Ewelina Chrząścik
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr inż. Weronika Kubas (Bożek)
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr inż. Kinga Pieleszko
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: mgr Olga Sułkowska (Habrat)
Kraków, ul. Grzegórzecka 73A
Dietetyk: Katarzyna Ciszek
Tutaj wpisz kod który otrzymałeś wiadomością sms.
Wysyłanie

Wysyłanie danych

Weryfikacja telefonu

Zapraszam serdecznie na bezpłatne
konsultacje w moim gabinecie.

W ramach wspólnego spotkania:

  • dokonamy szczegółowej oceny masy i składu ciała
  • przeanalizujemy Twoje potrzeby i wydatki energetyczne
  • ustalimy optymalny zakres badań laboratoryjnych

Proszę o telefon aby umówić konkretną godzinę spotkania.

tel. 536 555 000

mgr Karolina Kozela-Paszek
mgr Magdalena Węgrzyn
Łukasz Kowalski
mgr inż. Anna Skowrońska (Furgał)
mgr inż. Ewelina Chrząścik
mgr inż. Weronika Kubas (Bożek)
mgr inż. Kinga Pieleszko
mgr Olga Sułkowska (Habrat)
Katarzyna Ciszek
Ukryj kalendarz
11 Paź

Niemowlak w domu, czyli jak jeść wspólne posiłki i nie dać się zwariować ! :)

Coraz częściej moimi pacjentami są małe dzieci, niemowlęta i chcąc nie chcąc ich rodzice. Zwłaszcza teraz, kiedy sama jestem mamą i mam w domu 7-miesięczną córkę, mogę zarówno teoretycznie jak i praktycznie doradzić w kwestii rozszerzania diety jak i dopasowania jej do całej rodziny. Nie jest to oczywiście łatwe jeśli nasze dziecko jest niejadkiem (jak moja Laura), ale do odważnych i pomysłowych świat należy! :)

Stron i blogów na temat rozszerzania diety niemowląt jest cała masa. Badań naukowych również. Insytucje i organizacje zdrowia co kilka lat wydaja nowe rozporządzenia i zalecenia dotyczące rozszerzania diety niemowląt.

W latach 80' kiedy przyszłam na Świat, panowała moda na mleko modyfikowane, które miało być "lepszym" od mleka matki. Wpajano biednym kobietom, że mają "słabe mleko" i tak oto dostawaliśmy butlę... ja sama podobno padłam ofiarą i po skończeniu 4 miesiąca mama wprowadziła mi MM a babcia podawała "ziemniaczki cielęcinę i buraczki." Mojej mamie lekarka powiedziała właśnie że ma "cienkie mleko"! O zgrozo! Przecież coś takiego nie istnieje. Skład mleka jest ujednolicony. Nie ważne czy kobieta waży 100 czy 45kg, nie ważne czy jej piersi są wielkości arbuza czy mandarynki. Produkcja mleka trwa "na żadanie" a jego doprodukowanie idzie na bieżąco podczas karmienia. Skład mleka zmienia się owszem wraz z wiekiem niemowlęcia ale nie zmienia się gdy przykładowo matka odżywia się tylko słodyczami(!), bo braki witamin i mikroelementów pójdą do mleka z jej organizmu, czyli kolokwialnie mówiąc, laktacja "wyssa z niej to co najlepsze". Rozwiązaniem nie jest podanie MM, ale dbanie o dietę i suplementację mamy karmiącej. Jak widzicie jestem absolutną propagatorką KP. Jasne, że istnieją wyjątkowe sytuacje w których kobieta nie może karmić, ale są to nieliczne jednostki. Tak czy siak, wybór należy do każdej z mam i nie należy nikogo potępiać a jedynie uświadamiać i proponować najlepsze rozwiązania.

Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykańska Akademia Pediatrii zalecają, by do 6 miesiąca karmić dziecko wyłącznie mlekiem matki. Jeszcze do niedawna standardy żywieniowe zalecały wprowadzanie stałych pokarmów nieco wcześniej, jeśli dziecko jest karmione mlekiem modyfikowanym.

W każdym razie dziś nie o zaleceniach, bo o suchej teorii stron w internecie jsest cała masa, a przecież każde dziecko mimo wszystko jest bardzo indywidualne. Jedne niemowlęta dojrzewają szybciej, inne nieco później. Jedne chętniej sięgają po pokarmy stałe metodą BLW "Bobas lubi wybór", a inne niemowlęta zupełnie nie wykazują zainteresowania gryzieciem, za to chetnie jadłyby zupki i kaszki łyżeczką. 

Niektórzy twierdzą, by dawać całe jajo (obecne zalecenia), inni, że tylko żółtko(dawniej). Jedni są za mlekiem roślinnym, inni za modyfikowanym ( po skończeniu karmienia piersią). Niektóre dzieciaki zaczynają od owoców a niektóre od warzyw. Znam rodziców, którzy od początku podawali niemowlętom swoje "normalne" posiłki i nie przejmowali się glutenem, nabiałem czy jajami.... już nie mówiąc o przyprawach czy cukrze. Inni przeżywają każdy najmniejszy składnik i popadają w skrajności.

Jakie jest moje stanowisko ? Jak w większości spraw: ZŁOTY ŚRODEK.

Dziecko, które samodzielnie siedzi, wykazuje zainteresowanie jedzeniem, rzuciem i urozmaiceniem swojej diety, jest gotowe na to by rozpocząć przygodę z "dorosłym pokarmem". Nie dzieje się to z nia na dzień i z zegarkiem w ręku. U niektórych dzieci będzie to 2-4 tygodnie wczęśniej lub później.

Ważne jest to, by nie dawać dziecku na siłę pokarmów zbyt wcześnie ale też by nie opóźniać procesu rozszerzania diety, bo w mleku mamy może brakować już pewnych składników odżywczych - chociażby żelaza.

Dziecko, które chętnie zjada zupki, kaszki, warzywa, owoce, mięso i ryby i przy tym wszystkim nie wykazuje oznak alergii pokarmowych, nie boli go brzuszek i nie ma dużych problemów z wypróżnianiem, może smiało eksperymentować z łączeniem kilku produktów. U mojej Laury na szczęście nie widać żadnych oznak alergii czy nietolerancji. Jest zdrowa, bardzo silna i niezwykle energiczna.. w każdym razie - owszem, wykazuje chwilowe zainteresowanie jedzeniem, ale po kilku minutach już ją nosi i jak tylko zabawa w jedzenie staje się nudna, to Laura szuka nowych pomysłów :) Stąd też nie mogę polegać tylko na metodzie BLW ani tylko na karmieniu jej łyżeczką. Dieta musi być niezwykle ciekawa i urozmaicona. Daję Laurze całe kawałki warzyw czy owoców. Daję jej również szejki, puree owocowe, zupki gęste, polenty, ciasta, placuszki. 

Z glutenem zaczniemy niebawem, na pograniczu 7-8 miesiąca, ale będą to drobne ilości tego składnika, np. odrobina kaszy manny. Z nabiałem mocno się wstrzymuję, na pewno jeszcze rok (ja mam nietolerancję na kazeinę i laktozę, więc i u Laury muszę poczekać) to samo dotyczy jaj. U osób bez tego problemu proponuję poczekać z jajami i nabiałem (ekologicznymi!) do skończenia minimum pierwszego roku życia.

Tak się składa, że mój sąsiad prowadzi agroturystykę z kozami i może dostarczać mi ekologiczne mleko, jogurt, ser czy masło kozie. To w pierwszej kolejności dostanie moja Laura (w niewielkiej ilości) jak skończy 1,5 roku. (może ciut wcześniej). Na pewno nigdy nie podam jej żadnego mleka modyfikowanego. Po pierwsze ze wzlgędu na nietolerancję a po drugie MM zmienia skład już wypracowanej mikroflory jelita na długi okres czasu.  

Laura nie lubi pić z butelki, nie lubi kaszek, owsianek i ogólnie posiłków na "slodko", więc kwestia kaszki na mleku (nawet własnym) narazie odpada. To konkretna dziewczynka, która wie czego chce;) Ziemniak, warzywo, mięso i ryba to jej ulubione smaki. Banana zje, ale tylko jak tata też będzie jadł i dzielił z nią tą przyjemność ;) Puree owocowe na podwieczorek udaje mi się przemycić ( i to tyle z owoców), pewnie dlatego że wtedy ma największą i najdłuższą aktywność fizyczną i potrzebuje kopniaka energetycznego. W każdym razie i tak cieszę się, że woli warzywa niż owoce (tak jak ja :)) będzie zdrowsza !

Dziś mam dla Was kilka propozycji, które możecie jeść śmiało ze swoim niemowlakiem i przede wszystkim będą świetnym urozmaiceniem dnia codziennnego ;) 

U Laury stosuję zarówno metodę BLW jak i karmienia łyżeczką. Wszystko zależy od tego, na co ma ochotę. 

 

1. CIACHO DYNIOWO-BANANOWE

Jakiś czas temu chciałam przemycić owoce i stworzyć coś na wzór polenty (by móc kroić). Dzięki temu Laura może sama paluszkami rozdrobnić ciacho i zjeść tyle na ile ma ochotę. Oczywiście trochę jej pomagam ;)

Dynia zwyczajna - 200g

Banan duży - 200g

Soczewica czerwona - garść 

kilka łyżeczek kaszki kukurydzian i ryżowej - dwie łyżki

cynamon, olej kokosowy

Soczewicę mam ugotowaną (np została mi z zupy/obiadu). Dynię i banan blenduję z dodatkiem wody z soczewicą na gęstą papkę. Dorzucam produkty sypkie i mieszam. Przelewam do foremki silikonowej i piekę ok 25-30 minut. Gotowe! :) Bardzo smaczne i delikatne. Oczywiście połowę zjadłam sama :) 

 

2. PASZTET Z SOCZEWICĄ, WARZYWAMI i CIELECINĄ

- warzywa (u mnie dynia, marchew, batat, szpinak baby eko, pomidor, portulaka) - 300g 

-  cielęcina (z dobrego źródła) - ok 50g

- soczewica czerwona ok 50g masy suchej.

- naturalna kaszka kukurydziana i ryżowa 

Wszystko gotuję z odrobiną wody i masła kokosowego. Blenduję, zagęszczam kaszka (na oko!). Całość przelewam do foremki silikonowej.

Proporcje są na jeden duży pasztet dla Laury, który porcjuję na 4-5 części i mrożę (potem wyciągam kawałeczek i mam gotowe. Do pozostałej części warzyw, miesa i soczewicy dodaję ulubione przyprawy i robię dokładnie to samo dla siebie (ale już przyprawione). Piekę w tym samym rzucie w piekarniku ok 30 minut. Swój pasztet jem w towarzystwie sałatki - jak na zdjęciu :) Ach - swojego nie zagęszczam kaszkami ale zmieloną na mąkę kaszą gryczaną (tym razem paloną). Dla Laury jeszcze za wcześnie na takie miksy. Pasztet ładnie zjadła i strawiła. Co prawda był w nim mały mix, ale dobrze go przyswoiła i dziś już jadła trzecią porcję.

 

3. ZUPA KREM Z KURCZAKIEM

Kurczaka ekologicznego zamawiam raz na tydzień w pobliskiej masarni. Jest niesamowita różnica w smaku ! W każdym razie - kupuję około 1kg i mamy z niego obiad dla Laurki (na 2-3 porcje) + dla nas na 2 porcje. Jako że sezon teraz mocno dyniowy i paprykowy, to składniki wyszły sezonowe :)

Dynia, Batat, Papryka czerwona - 250g

naturalna przyprawa curry - szczypta - 2g

kurczak eko - 100g

Gotuję na wolnym ogniu, blenduję i zupka gotowa. Wychodzą 2 porcje po 180g. Mrożę jedną z nich w kubeczku Aventu a druga Laura je (na dwa razy, bo na jeden raz zjada ok 80-100g max).

Dla siebie i męża robie identyczną potrawke i doprawiam "po swojemu" a mężowi dodatkowo porcję ryżu.

Jak widać wszyscy mogą jeść to samo, mimo że jesteśmy zupełnie różni ! :)

 

4. POTRAWKA "siekana" WARZYWNO-CIELĘCA

Tym razem nie blenduję, ale drobno siekam i Laura je paluszkami przy okazji bawiąc się jedzeniem i patrząc jak reaguje na ścisk pięści :)) Ja oczywiście pomagam w tym aby jak najwięcej trafiło do buzi :)

- mielone mięso cielęce dobrej jakości (ok 50g)

- warzywa (papryka zielona, batat, marchew, dynia, pomidor) - ok 300g

- ziemniaki (wzięłam kilka od męża :P)

Całość gotuję na wolnym ogniu i drobno siekam. Przyprawiam świeżą natką pietruszki lub bazylią. Do tego podaję jednego ziemniaka przekrojonego na 2-3 części. Laura lubi ziemniaki (to akurat chyba po tacie :) 

Ja oczywiście jem to samo a mężowi robię "hamburgery cielęco-warzywne" z ziemniakai i sałatką. 

 

5. RYBA Z WARZYWAMI - danie z pieca dla całej rodziny

To danie jest idealne na sobotę czy niedzielę, kiedy wszyscy możecie zasiąść przy stole razem. Na dużej blasze w piekarniku układam wszystko po kolei i delikatnie doprawiam ziołami i solą himalajską, ale część warzyw i ziemniaków zostaje naturalna.

2-3 ryby w całości ( u nas Lubina lub Dorada)

ziemniaki (koniecznie ekologiczne, gdyż należą do "parszywej 12")

dynia, cukinia, marchew, batat, topinabur, pietruszka, seler (dowolny zestaw warzyw sezonowych)

 

Ryby czyszczę i w całości układam na blasze, obok, ziemniaki w słupki, warzywa w kostkę. Posypuję oregano, tymiankiem, pieprzem, czosnkiem, pietruszką i solą himalajską. Piekę ok 30 minut.

W realiach wygląda to tak, że mąż je solo swój posiłek a ja dzielę się z Laurą, czyli układam na jej talerzyk kawałeczki ziemniaka, warzywa i białe, czystę mięsko ryby. Wszystko jest bardzo miękkie i Laura część gryzie "w całości" a część zagniatam jej widelcem i podaje łyżeczką a Laura upycha rączkami ;)

Danie nie wymaga żadnego specjalnego przygotowania. Trzeba jedynie zadbać o produkty dobrej jakości. Z praktyki, ryby polecam kupować w Makro lub Selgrosie. Lidl wypuścił niedawno serię łososia pacyficznego, ale pozostałe ryby w B i L typu pstrąg łososiowy, filety z łososia to produkty zupełnie nie nadające się do spożycia. 

 

Jeśli macie dodatkowe pytania, to zapraszam do kontaktu: k.kozela@dobrydietetyk.pl

pozdrawiam,

Karolina Kozela-Paszek

 

Twój komentarz




POKAŻ